Polska Rzeczpospolita Fiskalna

Szczytowym osiągnięciem w tej dziedzinie jest niewątpliwie pobieranie opłaty za interpretacje przepisów stanowionego prawa. Jest to kuriozalny przykład obnażający nieudolność prawodawców i ich pomocników w precyzyjnym formułowaniu praw i obowiązków. Stanowi to źródło zamętu, przysparza pracy stosującym to prawo w każdej dziedzinie.

Częste nowelizacje i zmiany pogłębiają ten chaos. Za każdym uchybieniem czai się kara finansowa, której poziom prowadzi niekiedy do bankructwa firmy wraz z którym wielu pracobiorców idzie na zasiłek dla bezrobotnych. To także przyczyna niewydolności sądów i chybionych wyroków oraz możliwość manipulacji.

Zatem żądanie w tych warunkach opłat za interpretację jest bezwstydnym nieuzasadnionym przejawem fiskalizmu groźnego dla MŚP w pierwszej kolejności. Zjawisko to charakteryzuje władze wszystkich szczebli. Przykładem instalowanie radarów jako sposobu watowania lokalnych budżetów.

Występują też inne drastyczne przypadki, jak np. działanie prawa wstecz. Przykładem odebranie Lasom Państwowym wypracowanych pieniędzy. Stolica także grzeszy przesadnym fiskalizmem. Brak miejsc parkingowych, blokowanie możliwości przez ustawienie trwałych słupków zmusza kierowców do krążenia po mieście, co zagęszcza tłok, potęguje zanieczyszczenie powietrza przez CO2 i sadzę. Za małe przekroczenie opłaconego czasu postoju wysoka kara. Najczęściej przyczyną tego jest niska sprawność urzędów i wydłużone załatwianie spraw. Podobnie jest z wizytą u lekarza, na poczcie i wielu innych miejscach. Nikt nie zaprogramował tolerancji czasowej, lub innej niż mandat możliwości dopłaty. Kara powinna obejmować jedynie uchylających się od zapłaty za parkowanie.

Traktuje się obywatela wyłącznie jak oszusta i źródło zasilania budżetu. A wystarczyłoby zobowiązać do dopłaty. Można mnożyć przykłady fiskalnych praktyk. Jak w tych warunkach żyć Panie Premierze?

Henryk Oleksy