Kosa okiem

Kosa okiem -  spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość dziennikarki, która dwukrotnie otrzymała statuetkę KOS za promocję turystycznych walorów Polski.


A człowiek?
Żyjemy w otoczeniu agresywnie rozwijającej się elektroniki, informatyki, mamy e-rzeczywistość  i gdzieś się gubi to, a powinno być najważniejsze czyli działania z pytaniem- a człowiek?


W marketingu, usługach, produkcji i imporcie żywności i ostatnio o zgrozo leczeniu ludzi zaczyna brać władzę pieniądz, który w powiązaniu z oszustwem i dezinformacją budzi strach i brak poczucia bezpieczeństwa u większości z nas. Jeśli do tego dodamy totalny brak dobrej edukacji (także niestety w mediach), to  pytam się - dokąd to wszystko zmierza, bo na pewno nie do kultywowania humanitarnych wartości homo sapiens.

Być może brzmi to jak ogólnikowa demagogia, ale jeśli się zastanowimy nad własnym funkcjonowaniem w tych czasach, to wiele osób czuje się oszukanych przez banki, różnych usługodawców, producentów artykułów przemysłowych i spożywczych, sieci sklepów, aptek itp. Przykłady szczegółowe można by mnożyć dziesiątkami i stąd np. wielka popularność takiego programu, który mówi  nam co jemy, czego nie wiemy, a co jest drobnym drukiem wypisane na etykietach.  I szokujące fakty świadczące o tym, że chleb nie jest chlebem, mleko mlekiem, a miód kombinacją czegoś kolorem i smakiem ten cud natury tylko przypominającym, a zdarzały się i..z dodatkiem antybiotyków.

O przetworach mięsnych oszukanych wędlinach i wyrobach szynkopodobnych nawet nie warto wspominać. Dlaczego ludzie to kupują? Odpowiedź jest prosta -  bo im się to produkuje i wciska marketingowo mamiąc niską ceną. Ostatnio przechodząc w chorobie na dietę warzywno-owocową kupiłam w jednej z  sieciówek marchew, jabłka  i zieloną pietruszkę. Po 2 dniach zaczęło to wszystko gnić i pleśnieć i na przykład okazało się, że mająca oczyszczać organizm zielona pietruszka   pochodzi z Włoch, ale jest rozprowadzana przez pośrednika z Piotrkowa Trybunalskiego, więc jak ma być świeża i zdrowa? Małe, uczciwe warzywniaki padają w sąsiedztwie marketów, bo taki jest system. I ten drobny przykład świadczy o kolosalnym problemie, że nie myśli się o komforcie odbiorcy produktu, tylko o swoim dochodzie, a my się temu poddajemy!

Ostatnio dużo się mówi o tzw. śmieciowym jedzeniu w szkołach, a ja się pytam kto do tego dopuścił? Kiedyś w szkołach podawano dzieciom tran, jabłka, mleko. Nie wszystko z przeszłości było złe i o dziwo człowiek żył bliżej natury i zdrowia. Teraz mamy w aptekach setki suplementów, które mają nam zapewnić zdrowe życie do setki za sporą sumę złotówek, a ludzie nie wiedzą, że te syntetyczne witaminy, minerały, substancje uodparniające są w kiszonej kapuście z beczki bez konserwantów, dobrych olejach, ziemniakach, polskich jabłkach i w ogóle w naszej tradycji, której warto się trzymać.

Potrzebna jest dobra edukacja i profilaktyka, na której się oszczędza, wtykając ogłupiałym ludziom marketingowy kit, na który się wydaje krocie.  I tak mamy drogie, hałaśliwe reklamy niszczące słuch (miały być ciszej nadawane, a nie są) natomiast nikt nam odpowiedzialnie nie doradza jak żyć zdrowo nie wydając niepotrzebnie ciężko zarobionych pieniędzy. To nie jest trendy, bo łatwiej lansować pseudoluksus, do którego niby wszyscy mamy zmierzać. I tak człowiek, który postanowił hodować pszczoły na dachu warszawskiego wieżowca będzie uznawany za nawiedzonego, a kupujący ładnie opakowane oszustwo nie. Czas najwyższy się buntować i zacząć uprawiać filozofię typu a-człowiek, nawet przy użyciu e-booków, e-maili czy zwykłych e-długopisów.

Tego życzę Państwu i sobie w 2015 roku, który ma być rokiem ludzi kreatywnych.


Anna Piwowarska-Nasz

Skyline Snow Falling