Jezioro Tarnobrzeskie - polski cud ekologii, inżynierii, rekreacji i architektury krajobrazu

Unikatowa inwestycja - niewykorzystany potencjał

Nikt na świecie wcześniej tego nie dokonał. Zabezpieczenie wyrobiska po kopalni siarki poprzez budowę rekreacyjnego zbiornika wodnego było planem pionierskim, wybitnym osiągnięciem polskiej inżynierii. Jedną z najkosztowniejszych i najdłuższych inwestycji ekologicznych w Polsce. Powstał duży akwen o nieprzeciętnych walorach dla wypoczywających oraz cała nowa kraina przyrodnicza. Niestety samorząd nie radzi sobie z wykorzystaniem takiego potencjału. Prywatnych inwestorów, a tym samym nowych miejsc pracy próżno szukać.

 

Ze wsi przez kopalnię do jeziora w jednym życiu

Czy w tym samym punkcie na ziemi, jedna osoba, może najpierw mieszkać w rodzinnym domu, potem pracować w kopalni, likwidować ją, budować zbiornik wodny, a obecnie wypoczywać. Wszystko to było możliwe w okresie niespełna 40 lat, a to jeszcze nie koniec rewolucyjnych zmian. Historia przyśpieszyła tu nieprawdopodobnie. Przez setki lat na tym terenie istniało kilka wsi. W Miechocinie - dziś dzielnicy Tarnobrzega położonej nad jeziorem już w XII wieku była parafia. W 1970 roku ziemia zatrzęsła się i kilka kilometrów dalej w sąsiednim Machowie a potem Kajmowie, ruszyło wydobycie „polskiego złota”. Dwie wsie szybko zniknęły wraz z pokładami ziemi, a kilka okolicznych osad oczekiwało na taki los.

Pozostał krajobraz księżycowy i bomba ekologiczna

Po jednej z największych kopalni odkrywkowych na świecie pozostał krajobraz księżycowy. Głębokie na 110 metrów, o powierzchni 560 ha wyrobisko, widoczne z kosmosu, przez miejscowych wciąż zwane „dołkiem”. Wydobycie siarki na tym terenie trwało 22 lata. Dobra koniunktura skończyła się szybko, pozostawiając wielką bombę ekologiczną: jeden z najbardziej zdegradowanych przyrodniczo obszarów kraju i groźbę skażenia siarkowodorem. To stało się przyczyną jednej z największych inwestycji ekologicznych w Polsce.      

 Naprawa szkód po górniczych trwa już 20 lat choć, aktualnie w minimalnym zakresie. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej kończy finansowanie tego projektu. Nie wszystko zostało wykonane i właściwie nikt nie wie kiedy nastąpi ostatecznie zakończone. Kopalnia „Machów” po zaprzestaniu wydobycia jako pierwsza w kraju zajmuje się wyłącznie naprawą zniszczeń poprzemysłowych. Wciąż brakuje środków chociażby na dokończenie rekultywacji sąsiedniej, oddalonej o 2 km od Jeziora Tarnobrzeskiego kopalni w Piasecznie, po drugiej stronie Wisły. Tam też powstaje malowniczy, rekreacyjny zbiornik wodny o powierzchni 160 ha. – W rejonie oddziaływania leja depresji, wokół kopalni „Piaseczno” (gmina Łoniów) występującego w sumie na terenie trzech gmin, cały czas istnieje grożba katastrofy ekologicznej. Rząd ciągle nie zabezpieczył środków na uregulowanie kwestii stosunków wodnych na tym obszarze – mówi Marek Jońca, były dyrektor Kopalni „Machów”, aktualnie burmistrz gminy Koprzywnica, zagrożonej podtopieniami.

Stworzyli całe pojezierze - jeziora, kanały, góry, pola, łąki, lasy…

O  rozmiarze powstałego zbiornika świadczy także fakt, że samo napełnianie go, wodą z pobliskiej Wisły, trwało ponad 4 lata. Niektórzy od początku wiedzieli i wierzyli w to, co tu powstanie, pomimo nieustannych problemów z finansowaniem  inwestycji. Szybko wyrosło  pierwsze osiedle mieszkaniowe na obszarze wówczas jeszcze górniczym i zamkniętym (w gminie Nowa Dęba).Wielu sceptyków nie dopuszczało życia czy wypoczynku pod kominami, nad składowiskiem odpadów niebezpiecznych. Ziemię z wyrobiska wywożono na oddaloną o kilka kilometrów„zwałkę”. Dziś na tej sztucznej, także atrakcyjnie rekultywowanej górze, w gminie Baranów Sandomierski, funkcjonuje stok narciarski oraz tereny leśne, łowieckie, obfitujące w dziką zwierzynę, oczka wodne. Powstała zupełnie nowa, stworzona od podstaw przez człowieka kraina przyrodnicza, zwana Pojezierzem Tarnobrzeskim. Obok dwóch dużych akwenów, to również kilkadziesiąt małych zbiorników, kanałów (najwięcej w gminie Grębów) o łącznej powierzchni 300 ha. Do tego tysiące hektarów łąk, lasów, pól uprawnych.  

Pionierski projekt, unikatowy w skali świata

Jezioro to 455 ha wody, 42 m głębokości i doskonałe warunki do żeglarstwa, windsurfingu, nurkowania, łowienia ryb, wszelkich innych aktywności wodnych i nie tylko. Przede wszystkim to największy w Polsce ze sztucznych akwenów wykorzystywany tylko w celach rekreacyjnych. To też największy zbiornik wodny powstały w wyrobisku po górniczym kopalni odkrywkowej. Inwestycja unikatowa na światową skalę i w pełni już zrealizowana. Zabezpieczenie wyrobiska po kopalni siarki poprzez budowę zbiornika wodnego jest planem pionierskim, nikt wcześniej na świcie nie wykonał podobnego. To wybitne osiągnięcie polskiej nauki, inżynierii. Najkosztowniejsza, najdłuższa inwestycja ekologiczno-rekreacyjna w Polsce. Wartość projektu wynosi 1,54 miliarda zł i to bez udziału funduszy z UE. Powstał jeden z większych akwenów wodnych w południowej części kraju, określany jako „cud ekologii”. W planach jest ogromny kompleks wypoczynkowo-rekreacyjny a może i kurort. Czy zdegradowany region poprzemysłowy może być w pełni przywrócony przyrodzie i stać się jednocześnie atrakcyjnym produktem turystycznym? Już wiemy, że tak. Dowiadujemy się o tym w jedynym na świecie muzeum przemysłu siarkowego w Tarnobrzegu.

Jezioro wyłącznie rekreacyjne

Nie jest to zbiornik retencyjny, zaporowy, jak większość znanych, dużych sztucznych akwenów. Nie chroni regionu od  licznych powodzi, choć taki jest tu potrzebny, ze względu na duże tym zagrożenie. Poza rolą zabezpieczenia ekologicznego szkód górniczych jakie pełni, w użytkowaniu ma charakter wyłącznie rekreacyjny, tak był od podstaw zaprojektowany i wykonany. Tym samym, trudno go też porównywać z innymi akwenami, zbudowanymi przede wszystkim w celach przeciwpowodziowych, energetycznych czy zaopatrzenia w wodę. Dlatego też dzięki wielu walorom wypoczynkowym, ważnych dla turystów jest bezkonkurencyjny i słynie z tego.

Liczne rekordy Jeziora Tarnobrzeskiego

To co zwraca  uwagę to krystaliczne czysta woda. Dzięki dużej przejrzystości do samego dna, czyli na głębokość 42 metrów dociera światło słoneczne i nie ma potrzeby używania przez nurków latarki. To czwarty najgłębszy ze sztucznych zbiorników w kraju. Na dnie łąka z niespotykanej jezierzycy i specjalne atrakcje - różne pozostałości po kopalni.

Najdłuższa w południowej Polsce piaszczysta plaża - 3,2 km, z łatwym, wyprofilowanym zejściem do ciepłej wody, osiągającej nawet 28 st. C. Mieści się na niej 28 tys. osób dziennie, a w 2013 r. było w sumie 400 tys. Przy tak ogromnej frekwencji służby ratunkowe ustanawiają kolejny rekord bezpieczeństwa – nikt nie utonął.

 

Dla żeglarzy, surferów to obiekt na którym odbywają się regaty we wszystkich klasach. Równinny mikroklimat powoduje, że wiatry są mocne, niezakłócone, a fala osiąga  jeden metr przy prędkości wiatru 15 m/s. Wędkarzy przyciągają okazy drapieżników: stada okoni i dużo ponadmetrowych szczupaków, sandaczy, sumów. Nad jeszcze bezludną wyspą, która stanowi jedną z krajobrazowych atrakcji jeziora, jest najdłuższy w Polsce zjazd linowy. Tzw. „tyrolka” ma 520 metrów długości.

Łatwa dostępność, usytuowanie przy głównych szlakach tranzytowych, co jest znaczącym atutem terenów poprzemysłowych powoduje, że zatrzymuje się tu wielu przypadkowych podróżnych. Zbiornik położony jest tylko 4 km od centrum miasta, co przyciąga tłumy spacerowiczów i rowerzystów.

Zadowoleni są także przyrodnicy. Przepływająca obok Wisła, zaledwie 100 m od Jeziora Tarnobrzeskiego, jest w tym miejscu obszarem ochronnym w ramach programu Natura 2000. Występują tu rzadkie i zagrożone gatunki roślinności i zwierząt, to ważny korytarz ekologiczny nie tylko w skali Polski ale i Europy.  Dzięki akwenowi Tarnobrzeg znalazł się w szczególnym położeniu - centrum nadwiślańskiego trójmiasta turystycznego (Sandomierz,  Baranów Sandomierski)

 

 Nie potrafią wykorzystać takiego potencjału – brak pracy

Mimo ogromnych w skali kraju nakładów poniesionych na naprawę szkód i zażegnanie klęski ekologicznej nie udało się uniknąć znacznej degradacji społeczno-ekonomicznej tego regionu. Zabrakło działań, które w bezpośredni sposób zwiększyłyby zatrudnienie, potencjał rozwojowy, konkurencyjność, efektywność ekonomiczną, energetyczną. Również czas dość szybko i mocno i zweryfikował takie ambitne rekreacyjne wodne pomysły. Szczególnie w obliczu znacznego wzrostu zagrożenia powodziowego w regionie , rosnących kosztów energii i deficytu mocy w ostatnich dekadach. Natomiast tak niezbędnych zbiorników retencyjnych, polderów zalewowych, systemów melioracyjnych czy zielonych elektrowni jakoś szybko nie przybywa.  

 

5 lat od napełnienia Jeziora Tarnobrzeskiego to czas na małe podsumowanie. Przede wszystkim, co najważniejsze, nie ma nad nim tak oczekiwanego prywatnego kapitału i miejsc pracy. Tereny inwestycyjne choć dawno temu sprzedane, ciągle nie są przygotowane dla przedsiębiorców chcących wyłożyć tu pieniądze. Nie mogą doczekać się  planu zagospodarowania przestrzennego. Brakuje ciekawszej oferty poza samą wodą np. parku rozrywki, pola campingowego. Miasto nie radzi sobie ze sprzedażą tego wyjątkowego produktu. Turysta przyjeżdżający nad jezioro, tej historii o cudzie polskiej ekologii i sukcesie inżynierii ciągle tam nie usłyszy. Nie ma nawet punktu informacji turystycznej czy aktualnego serwisu internetowego. Nie widać kreatywnych pomysłów, innowacyjnych zachęt i umiejętności sprzedaży elementów turystyki kulturowej. Tarnobrzeg, który ma potencjał by być stolicą polskiej ekologii nie umie takiego atutu wykorzystać. Niech ten przykład będzie przestrogą dla tak licznych gmin stawiających na rozwój poprzez rekreację. Do sukcesu już nie wystarczy posiadać dobry produkt. Trzeba jeszcze umieć go sprzedać i nim zarządzać, czego brakuje, jak widać na tym przykładzie.

Marcin Piasek

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.